Dla wszystkich par polecam uczestnictwo w zajęciach Szkoły Rodzenia. Można tam dowiedzieć się wszystkiego o porodzie, późniejszym pobycie w szpitalu, pielęgnacji noworodka, higienie osobistej kobiety po porodzie itp. Mężczyźni dowiadują się o swojej roli najpierw jako partnera ciężarnej kobiety, następnie jak być pomocnym podczas porodu oraz jego obowiązkach jako tatusia nowonarodzonego dzidziusia. Dla mnie i mojego męża było to świetne przygotowanie, bo nie mieliśmy wcześniej nikogo w rodzinie, kto miałby malutkie dziecko - o pielęgnacji noworodka nie mieliśmy zielonego pojęcia, a ja wręcz panicznie bałam się porodu. Właśnie w szkole rodzenia dowiedziałam się kiedy należy pojechać do szpitala (jakie objawy zwiastują nadchodzące rozwiązanie itd.) oraz co będzie się działo ze mną od momentu przyjazdu do szpitala, aż do wypisania z niego. Nie ukrywam, że ogromną zaletą w jasielskim szpitalu jest pokój porodów rodzinnych i że kobiety rodzące z mężczyznami mają lepiej. Położne mają świadomość, że mężczyźni z obawą patrzą na cierpiące kobiety i sami wołają o pomoc położnych w trudnych chwilach. Przecież położne nie siedzą przy każdej rodzącej po kilkanaście godzin i nie trzymają nikogo za rączkę - nie na tym polega ich praca. Owszem doglądają, badają, sprawdzają, są bardzo pomocne, konkretne i rzeczowe. Bez powodu na nikogo nie krzyczą.
Ja dla przykładu miałam w ostatniej fazie porodu taki moment, że wydawało mi się, iż już nie mam siły. Na głos mówiłam/krzyczałam do mojego męża, że już nie dam rady. Wtedy do akcji ruszyły obydwie położne i dwoje lekarzy (tak, Pani i Pan ginekolog oraz 2 położne obecni są w ostatniej fazie porodu - miałam tak przy dwóch porodach). Wtedy właśnie "krzyczeli" na mnie, a może tylko mówili podniesionym głosem. Ale to mnie zmobilizowało (i taki był najprawdopodobniej cel tego) i wzięłam się w garść. Słyszałam wtedy, że chodzi o zdrowie dziecka, aby nie doszło do dotlenienia. Mąż tuż obok powtarzał mi polecenia personelu i szczerze powiem, że był mi bardzo pomocny.
Tak więc czasem personel musi krzyknąć i doprowadzić rodzącą "do porządku" i trudno tu się obrażać, bo stawką jest życie i zdrowie dziecka, a nie wielka obraza majestatu rodzącej "królewny".
W razie pytań, chętnie odpowiem. Doskonale rozumiem co znaczy strach przed pierwszym porodem i postaram się być pomocną. Pozdrawiam wszystkie Panie
