Liczba Bestii

Nie chowaj swoich wierszy do szuflady - pokaż je nam!

Moderatorzy: hanka, paul_proteus, President

Liczba Bestii

Postprzez CrazyVirus » 14 listopada 2010, 16:29

Kiedyś mogłem mieszkać w Polsce. Pomimo ucisków, słabych zarobków i rozkradania tego państwa dało się jakoś żyć. Nastąpiło jednak nasilanie się terroru. Emigracja była nieunikniona. Bez dłuższego zastanowienia wybrałem USA. Bogate mocarstwo, dobrobyt, praca. To wszystko czego potrzebowałem. Jednak z czasem to wszystko przeminęło. Wokół zaistniał jeszcze gorszy burdel niż w Polsce. Wielu ludzi straciło pracę. Do tego jakieś [...] kataklizmy, choroby. Czy ten świat zmierza ku końcowi?!
Cholerny budzik znów nawala przez co budzę się o godzinie 21.05 czasu lokalnego. Mroźne powietrze wypełnia pomieszczenie starego budynku położonego gdzieś na wschodnim wybrzeżu. Wkładam kasetę do radia. Po chwili słysząc już tekst piosenki: Jak co dzień rano, bułkę maślaną. Popijam kawą, nad gazety plamą. Kto by pomyślał, że piosenka napisana w zeszłym wieku będzie nadal na czasie, że powrócą jeszcze ciężkie lata. Zakładam na nogi glany, po czym podchodzę do lustra. Znów widzę spuchniętą, prawą część czoła. Zapewne zmieniają oprogramowanie by było nam łatwiej się poruszać w tym zakręconym świecie- pomyślałem z lekkim uśmiechem. Miasto nocą jest szczególnie niebezpiecznie. Wokół pełno bezdomnych szukających jakiekolwiek zarobku. Szerzy się prostytucja i przestępczość. Przemieszczam się wąską ulicą. Na ścianach budynków są rozmieszczone głośniki do nadawania komunikatów. Spoglądam na zegarek po czym stwierdzam, że zaraz będzie jakieś przemówienie.
Z głośników rozlega się głos prezydenta: Obywatele USA! W związku z nasilającą się epidemią ptasiej grypy, informujemy, że zostały podjęte już odpowiednie działania. Każdy człowiek przebywający na terenie naszego państwa ma obowiązek wszczepienia sobie biochipa. To rodzaj zabezpieczenia, który uchroni was przed chorobą i dodatkowo ułatwi życie. Każdy kto nie zastosuje się do powyższego, zostanie wyeliminowany ze społeczeństwa, jako nosiciel wirusa. Miejsca gdzie dokonują wszczepień są rozmieszczone na rogu każdej dzielnicy. Dziękuję za uwagę.
Jakież to szczęście, że ja się pośpieszyłem. Teraz zapewne będą straszliwe kolejki. W końcu nikt nie chce umrzeć. Życie jest zbyt krótkie.
Ty idioto, to urządzenie jest przeznaczone do kontroli ludzi! Za jakiś czas staniecie się warzywkami niezdolnymi do samodzielnego myślenia! Usuń ten syf póki masz czas. Później nie będzie odwrotu.
Coś ty za jeden? Jak śmiesz mi rozkazywać?!
Rób jak uważasz. Masz wybór: albo warzywko albo walka.
Odejdź Pan!
Kolejny idiota, który próbuje zmienić świat. Skąd się biorą tacy ludzie?! Widać, ze oglądali zbyt dużo filmów o teoriach spiskowych. Szkoda zawracać sobie głowę jakimś niedorozwiniętym osobnikiem. Lepiej zajmę się czymś bardziej pożytecznym. Hmm... święta Bożego Narodzenia już blisko, powinienem się wybrać do kościoła. Przynajmniej raz na jakiś czas wypada się pokazać. Po kilku minutowej drodze docieram do katedry. Stara budowla zamknięta ciężkimi drzwiami. Wokół połamane drzewa i jakiś stary cmentarz. Z braku innej możliwości wchodzę do środka. Całkowita pustka i ciemność. Stare, brudne okna przepuszczają kilka wiązek światła księżyca. Pozostała część pokryta jest mgłą ciemności. Sięgam dłonią do ramoneski po latarkę. Światło żarówki oświetla wnętrze. Teraz już nie mam wątpliwości, że nikt tutaj nie przychodzi. Klękam i otwieram Pismo Święte leżące obok mnie. Na starej okładce widnieją plamy, a na pierwszej stronie napisane krwią: Strzeżcie się, koniec jest już bliski! Z lekkim niepokojem otwieram czytania świąteczne. Próbuję się skupić jednak ciągle coś nie daje mi spokoju. W końcu nie wytrzymuję i otwieram Apokalipsę świetego Jana. Kartka po kartce jest skropiona krwią. Jakby ktoś chciał naznaczyć jak ważna jest. Zaczynam czytać pomiędzy wierszami, aż nagle zamieram. Moim oczom ukazuje się następujący fragment:
I sprawia [tj. Bestia ] ,że wszyscy mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawą rękę lub na czoło
i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia
Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Czuję jak falki podchodzą mi do gardła, krew pulsuje rozsadzając czaszkę. Dłonie drżą- nie wiem, z podniecenia czy ze strachu. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że ten którego wyzwałem od głupców miał racje. No [...]! Ten [...] idiota miał rację! Chipy wszczepiają tylko na rękę lub czoło. Przecież sam taki mam! Upadam twarzą na zimną posadzkę. Łzy płyną mi z oczu niczym krew z rozciętej tętnicy. Cały czas mam przed oczyma znak bestii. Liczbę 666...
Odgłosy nietoperza zawieszonego gdzieś pod dachem budzą mnie. Stwierdzam, że już jest widno. Siadam i rozmyślam nad tym co przytrafiło się w nocy. Muszę usunąć to urządzenie. Nie dam sobą manipulować. Tylko jak to zrobić?! W tym momencie mój wzrok zawisnął na bagnecie schowanym pod moja kurtką. Tak, tym wytnę tego [...]! Potrzebuje tylko lustra. Szybkim krokiem udałem się za zachristii, moje przypuszczenia sprawdziły się. Rozbite lustro i świeca. Ściągam skórzaną kurtkę i usiadam na krześle. Dokładnie badam palcami czoło. Mam cię ty draniu! Zapalam świeczkę, ostrze bagnetu połyskuje w zimowych promieniach Słońca. Ustawiam jego koniec nad płomieniem rozgrzewając go. Teraz albo nigdy! Zaciskam zęby i gorącym ostrzem wykonuje nacięcie skóry od góry do dołu. Cholerny ból przeszywa moje ciało a krew spływa strumieniem z rany wprost na moją białą koszulkę. To niczym połączenie wina i wody. Kciukiem i wskazującym palcem rozchylam skórę rany. Bagnet drży w mojej dłoni utrudniając mi podważenie chipa. Po kilku próbach ostrze znajduje się już pomiędzy nim a czaszką. Po zastosowaniu „podważenia”, małe cholerstwo spada na podłogę. Uff... czuję taką ulgę na duszy. Rozdzieram koszulkę i zawiązuje nią rozcięte miejsce... Nagle słyszę głosy, które krzyczą:
-Tu policja, wyjdź albo użyjemy siły! Liczymy do pięciu!
Jasna cholera, muszę uciekać stąd.
-raz
Tylko gdzie?!
-dwa
Muszę czym prędzej znaleźć wejście do krypty.
-trzy. Wyłaź albo Cie rozwalimy! Wiemy, że tam jesteś!
Silnym kopniakiem otwieram drzwi i uciekam.
-cztery
-pięć
-koniec zabawy! Wchodzimy!
W tym czasie ukrywam się w starej trumnie zasuwając prawie całkowicie wieko. Obecność szczątków jakiegoś osobnika budzi we mnie obrzydzenie, ale to jedyna możliwość. Z hukiem otwierają drzwi do zachrystii. Słyszę dokładnie co robią.
-Szefie, nikogo tutaj nie ma. Ale niech Pan zobaczy na to.
-Cholera... Nikt nie ma prawa usunąć chipa! Znajdźcie go czym prędzej i zabijcie! Za wszelką cenę, sprawdźcie każdy kąt tej chrześcijańskiej budy!
Zimny pot zalewa me czoło mieszając się z krwią, która znów zaczyna cieknąć. Strach i niesamowita adrenalina. Teraz to już nie są żarty. Zaciskam w lewym nadgarstku wyprofilowaną rączkę, czekając na dalszy rozwój wydarzeń...
Avatar użytkownika
CrazyVirus
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
 
Posty: 303
Dołączył(a): 22 czerwca 2009, 08:33
Lokalizacja: https://www

Re: Liczba Bestii

Postprzez dragoness » 14 listopada 2010, 16:51

Ładna rzecz i bardzo aktualna. Czy masz jeszcze jakieś próbki swojego niewątpliwego talentu? Fajnie byłoby to pociągnąć dalej, albo w dłuższą formę, albo cykl opowiadań.
Avatar użytkownika
dragoness
VIP
VIP
 
Posty: 8355
Dołączył(a): 26 lutego 2009, 19:56

Re: Liczba Bestii

Postprzez CrazyVirus » 14 listopada 2010, 17:00

Wiesz... pomysły są, ale nie mam czasu tworzyć.
Avatar użytkownika
CrazyVirus
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
 
Posty: 303
Dołączył(a): 22 czerwca 2009, 08:33
Lokalizacja: https://www

Re: Liczba Bestii

Postprzez dragoness » 14 listopada 2010, 19:54

Fajnie byłoby, gdybyś jednak znalazł. Możnaby to rozwinąć na dwa sposoby, albo horror, albo thriller polityczno-społeczny. Ale to Ty juz wiesz lepiej. Życzę Ci całego czasu świata.
Avatar użytkownika
dragoness
VIP
VIP
 
Posty: 8355
Dołączył(a): 26 lutego 2009, 19:56

Re: Liczba Bestii

Postprzez The Nun » 20 listopada 2010, 01:24

Dawaj dawaj, bo mnie zaciekawiła ta opowieść :]
The Nun
 

Re: Liczba Bestii

Postprzez demon666 » 20 listopada 2010, 01:53

kwestia naprawde realna... pamietajcie ze zło kryje sie w najmniej spodziewanych miejscach.takie czasy...stary kontynuuj jak mozesz i jeszcze zyjesz za ta wypowiedz
Avatar użytkownika
demon666
Guru
Guru
 
Posty: 120
Dołączył(a): 14 sierpnia 2010, 12:07

Re: Liczba Bestii

Postprzez dragoness » 20 listopada 2010, 18:14

W podobnym klimacie polecam cykl "Czwarty wymiar" Johna Twelve Hawks.
Avatar użytkownika
dragoness
VIP
VIP
 
Posty: 8355
Dołączył(a): 26 lutego 2009, 19:56


Powrót do Wiersze i opowiadania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości