Dowcipy. Zbiór żartów kawałów

Śmiechy i chichy :) Znasz jakiś śmieszny dowcip? Podziel się nim z nami!!

Moderatorzy: hanka, paul_proteus, President

Awatar użytkownika
sikoreczka
Guru
Guru
Posty: 107
Rejestracja: 8 lipca 2006, 20:23
Lokalizacja: z gniazda :)
Kontakt:

Re: Dowcipy.

Post autor: sikoreczka » 31 sierpnia 2006, 23:39

Siedzą dwie samotne dziewczyny w barze, ogólnie jest Ok, ale brak męskiego towarzystwa robi się dokuczliwy ....
- Znasz jakiś facetów?
- Pewnie.
- To dzwonimy do 32-óch.
- A po co nam tylu?
- Po pierwsze: połowa nie przyjdzie.
- Ale, po co nam 16-tu?
- Po drugie: połowa się napije.
- Ośmiu to też dużo.
- Po trzecie: połowa jak zwykle nie będzie mogła.
- A czterech?
- A co, nie chcesz dwa razy...??

Awatar użytkownika
misiek
Rozgrzewam się
Rozgrzewam się
Posty: 24
Rejestracja: 12 sierpnia 2006, 10:06
Lokalizacja: chatka puchatka
Kontakt:

Re: Dowcipy.

Post autor: misiek » 2 września 2006, 00:22

Żona do męża:
- Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci,
patrzę a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne!
Przymierzam - mój rozmiar!
Mąż:
- Taaa... Poszczęściło Ci się.
Po paru dniach żona znowu mówi:
- Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie,
futro z norek wisi. Przymierzam - mój rozmiar!
Mąż kręci głową z podziwem:
- Szczęściara z Ciebie. A ja - popatrz - nie wiem czemu,
ale szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wkładam wczoraj rękę pod
poduszkę, wyciągam bokserki, przymierzam - i k...a nie mój rozmiar!!

Awatar użytkownika
Head
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 42
Rejestracja: 30 sierpnia 2006, 13:41
Lokalizacja: Jasło

Re: Dowcipy.

Post autor: Head » 2 września 2006, 11:22

Szedł facet ulicą i zobaczył nowy sklep. Myśli sobie - wpadnę. Wita go miły, uśmiechnięty sprzedawca:
- Dzień dobry, w czym możemy panu pomóc, co chciałby pan kupić?
Facet się zastanowił i mówi:
- Rękawiczki.
- To proszę podejść do tamtego działu.
Facet idzie do wskazanego działu i mówi:
- Potrzebuję rękawiczki.
- Zimowe czy letnie?
- Zimowe.
- To proszę przejść do następnego działu.
Facet poszedł:
- Dzień dobry, potrzebuję zimowe rękawiczki.
- Skórzane czy nie?
- Skórzane.
- To proszę podejść do działu następnego.
Facet poddenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska:
- Chcę kupić zimowe, skórzane rękawiczki.
- Z klamerką czy bez?
- Z klamerką.
- Proszę podejść do następnego stoiska.
Facet już wkurzony, ale idzie nic nie mówiąc:
- Potrzebuję rękawiczki, zimowe, skórzane, z klamerką.
- Klamerka na zatrzask czy na rzepy?
- Na rzepy.
- Zapraszam do działu naprzeciwko.
Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy:
- Proszę przestać nade mną się znęcać, dajcie mi rękawiczki i pójdę sobie!
- Proszę pana, proszę nabrać cierpliwości, chcemy panu sprzedać dokładnie takie, jakie pan potrzebuje.
Facet idzie dalej:
- Proszę o rękawiczki zimowe, skórzane, z klamerką na rzepy.
- A jaki kolor?
Aż tu nagle otwierają się drzwi do sklepu, wchodzi klient z sedesem świeżo wyrwanym z podłogi, od którego odstają kawałki glazury, niesie go na wyciągniętych rękach, podchodzi do lady i krzyczy:
- Taki mam sedes, taką glazurę, [...] wam wczoraj pokazałem, dajcie mi papier toaletowy!!!
;)

Awatar użytkownika
Czarna Rhian
Rozgrzewam się
Rozgrzewam się
Posty: 26
Rejestracja: 18 lipca 2006, 11:37
Lokalizacja: zza proga
Kontakt:

Re: Dowcipy.

Post autor: Czarna Rhian » 2 września 2006, 20:39

hrhrhrhrh niezłe.

personel
Rozgrzewam się
Rozgrzewam się
Posty: 21
Rejestracja: 5 września 2006, 17:28
Lokalizacja: Jaslo

Re: Dowcipy.

Post autor: personel » 5 września 2006, 17:52

Nie znam wielu dowcipuw, ale kilka się znajdzie:


Żona do męża:
-kochanie, byłam u ciebie w pracy i wyciągnęłam 500 złotych z twojej kurtki
-nic się nie stało
-cieszę się, że się nie gniewasz
-to nic, tylko ja byłem dzisiaj w swetrze

Awatar użytkownika
Czarna Rhian
Rozgrzewam się
Rozgrzewam się
Posty: 26
Rejestracja: 18 lipca 2006, 11:37
Lokalizacja: zza proga
Kontakt:

Re: Dowcipy.

Post autor: Czarna Rhian » 11 września 2006, 12:16

Pojechała dwójka facetów, którzy "wszystko widzieli i wszystkiego próbowali" na Ukrainę. Gdzie...? Do...burdelu. I po całym tym przybytku dóbr cielesnych oprowadzała ich kobieta lekkich obyczai.
Pokazuje im jakieś tam pozycje we trójeczkę.
- Ee..to już widzieliśmy. - wzruszyli ramionami i poszli dalej.
Idą gdzieś dalej. Kobieta pokazuje im jakąś wyuzdaną panienkę z...rekwizytami.
- O matko..to też już było.
W końcu zdenerwowana kobieta prowadzi ich na strych. A tam leży w kącie stara, oblepiona, śmierdząca baba bez jednego oka.
- Znowu..? Ze starymi to też było...
Na to kobieta odpowiada:
- A w oczodółku grzebałeś?

Awatar użytkownika
beskidnik
Ekspert
Ekspert
Posty: 84
Rejestracja: 13 lipca 2006, 17:14
Lokalizacja: z beskidu...

Re: Dowcipy.

Post autor: beskidnik » 11 września 2006, 19:05

fuuuj.. hehe

Awatar użytkownika
Head
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 42
Rejestracja: 30 sierpnia 2006, 13:41
Lokalizacja: Jasło

Re: Dowcipy.

Post autor: Head » 27 września 2006, 22:37

- Co może być gorszego od kamyczka w bucie?
- Ziarenko piasku w prezerwatywie.

* * *

W sprzedaży pojawiły się prezerwatywy o smaku mentolowym i
eukaliptusowym. Zalecane szczególnie dla kobiet chorych na gardło.

* * *

W barze siedzi młody mężczyzna i dziewczyna.
Koleżanka się spieszy? - zagaduje mężczyzna.
Nie, koleżanka się nie spieszy - przekornie odpowiada dziewczyna.
- Koleżanka napije się kawy?
- Tak, napiję się kawy...
- Koleżanka wolna?
- Nie, mężatka...
- Mężatka? A koleżnka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że została
zgwałcona w barze?
- Tak, koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że ją zgwałcili 10
razy.
- 10 razy???!!!
- Kolega się spieszy?

* * *

80-latek chce się kochać z żoną.
- Ale tylko z prezerwatywą - zaznacza żona.
- Przecież w twoim wieku nie grozi Ci ciąża - przekonuje mąż.
- Ale salmonella od starych jaj.

* * *

Kawał wędkarski:
- Biorą?
- Nie bardzo...
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- I co pan z nim zrobił?
- Wrzuciłem do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie wkurwiał.

* * *

Pasażer taksówki klepnął kierowcę żeby się o coś zapytać. Tamten jak
oparzony podskakuje pod sufit i traci panowanie nad samochodem,
- co pan taki nerwowy - pyta pasażer
- przez 25 lat byłem kierowcą karawanu...

* * *
;)

[ Dodano: Sro 27 Wrz, 06 ]
Przyjęcie we francuskiej ambasadzie. High life, bon ton, savoir vivre,
szał ciał i uprzęży. Facet na przyjęciu czuje się nijako - bo nikogo nie zna,
języka też nie, wina nie lubi - jak żyć?? W końcu dopadł wódki.
Wypił setkę, drugą, trzecią - świat zaczął pięknieć... Czwarta.
Piąta...
Wtem - patrzy... w drzawiach staje ONA. Ciemnoczerwona długa suknia, spokój bijący z każdego ruchu, posągowa. Faceta jakby piorun strzelił - bo ONA wyróznia się z tłumu jeszcze tym, że jest- coś niespotykanego - skromna.
Nie wyzywająca, nie wydekoltowana - ręce nie rozrzucone, spokojny, powolny krok... Zapadła cisza, po niej znów pomruk rozmów..
Facet - oszołomiony, ale po połóweczce - wiec śmiały. Podchodzi do niej i pyta:
- Czy zechcialaby Pani zaszczycić mnie tańcem?
Ona nic.
Facet raz jeszcze z pytaniem.
Ona... cicho, spokojnie
- Nie, proszę pana. I uśmiech.
Facet z rozdzierającym żalem
- Ależ DLACZEGO?
Ona
-przynajmniej z trzech powodów, prosze pana.... I uśmiech.
Facet - nieprzytomny prawie
- Prosze mi je podać.
Ona
- pierwszy z nich jest taki, że pan jest kompletnie pijany, proszę pana...
Facet
- aleszzzz niebarzzzzooooo.... dlaszego tak pani mooofffiii??
Ona
- bo odkąd rozmawiamy pan już trzy razy upadł i wstał..
On
- bo ja, proszzzzzpani szypkoooo wstający jezstemmmmm.... a drugi powód?
Ona
- prosze pana, bo to, co grają to hymn Francji...
Facet
- hm. no tak - tu trudno coś powiedziec... a trzceci? Prosssszzz pani... ja prosssszzzzzeeee...
A ona
- Proszę pana, nie tańczę - jestem kardynałem...
;)

yorker
VIP
VIP
Posty: 1113
Rejestracja: 14 sierpnia 2006, 14:43
Lokalizacja: Jasło

Re: Dowcipy.

Post autor: yorker » 1 października 2006, 19:55

Do pewnego Zakonu prosto z Seminarium Duchownego trafił nowy kleryk
U bramy wita go Przeor i oprowadza kleryka po całym klasztorze
pokazując mu poszczególne pomieszczenia:
- tu na prawo od wejścia mamy kaplice- możesz z niej korzystać codziennie,
tylko nie w czwartek,
- u na lewo mamy bibliotekę - możesz z niej korzystać codziennie,
poza czwartkiem,
- następne pomieszczenie to sala bilardowa – możesz z niej korzystać codziennie
tylko nie w czwartek…
Idą dalej, przechodzą do kancelarii, w której stoi wielka szafa, Przeor otwiera ją energicznie i ich oczom ukazuje się naga [...]…
Przeor na to:
- widzisz synu, my tez jesteśmy ludźmi…. mamy swoje pragnienia….zatem jeśli chcesz może korzystać z tej szafy, codziennie,
poza czwartkiem.
Przeor zamyka szafę i prowadzi Kleryka na jadalnie, w pewnej chwili
kleryk pyta:
- ojcze, dlaczego we wszystkie dni w tygodniu mogę korzystać z tych dobrodziejstw, ale nie w czwartek???
- bo widzisz synu, w czwartek, jest Twoja kolej na siedzenie w szafie! :hyhy:

Awatar użytkownika
antyrex
Debiutant
Debiutant
Posty: 3
Rejestracja: 3 października 2006, 16:06
Lokalizacja: antyrex
Kontakt:

Re: Dowcipy.

Post autor: antyrex » 3 października 2006, 20:00

yorker pisze:Do pewnego Zakonu prosto z Seminarium Duchownego trafił nowy kleryk
U bramy wita go Przeor i oprowadza kleryka po całym klasztorze
pokazując mu poszczególne pomieszczenia:
- tu na prawo od wejścia mamy kaplice- możesz z niej korzystać codziennie,
tylko nie w czwartek,
- u na lewo mamy bibliotekę - możesz z niej korzystać codziennie,
poza czwartkiem,
- następne pomieszczenie to sala bilardowa – możesz z niej korzystać codziennie
tylko nie w czwartek…
Idą dalej, przechodzą do kancelarii, w której stoi wielka szafa, Przeor otwiera ją energicznie i ich oczom ukazuje się naga [...]…
Przeor na to:
- widzisz synu, my tez jesteśmy ludźmi…. mamy swoje pragnienia….zatem jeśli chcesz może korzystać z tej szafy, codziennie,
poza czwartkiem.
Przeor zamyka szafę i prowadzi Kleryka na jadalnie, w pewnej chwili
kleryk pyta:
- ojcze, dlaczego we wszystkie dni w tygodniu mogę korzystać z tych dobrodziejstw, ale nie w czwartek???
- bo widzisz synu, w czwartek, jest Twoja kolej na siedzenie w szafie! :hyhy:


hyhyhyhy bezsensuu :cwaniak:

Awatar użytkownika
wawek87
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Posty: 265
Rejestracja: 5 lipca 2006, 17:43
Lokalizacja: z Piekła Rodem

Re: Dowcipy.

Post autor: wawek87 » 15 października 2006, 12:41

O skinie!!!!

Siedzi sobie w parku na ławce skin i wp******* worek cukierków.
Idzie dziadek i mówi:
- chłopczyku nie jedz tyle cukierków bo ci ząbki sie zepsują
Na to skin podniesionym głosem:
- nie nie zespuja
Warca dziadek patzry a skin dalej je cukierki.
Dziadek mówi znowu:
-chłopczyku nie jedz tych cukierków bo ci zabki powypadaja i nie bedziesz miał.
na to wqrwiony skin:
Nie powypadaja ja miałem dziadka który miał 85 lat i jak umarł to miał wszystkie zeby !!!
Na to dziadek:
-A co tez jadł tyle cukierków co ty ???
Na to skin :
NIE TYLKO NIE WTRĄCAŁ QRWA RYJA W NIE SWOJE SPRAWY !!! :rotfl: :D

Awatar użytkownika
Darkness
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Posty: 300
Rejestracja: 19 września 2006, 19:55

Re: Dowcipy.

Post autor: Darkness » 19 października 2006, 15:39

Siedzi dwóch kolesiów w kinie, a przed nimi taki wielki, łysy drechol,
grube karczycho, złoty kajdan na szyi - z dziewczyną siedzi.
Jeden z tych kolesiów do drugiego:
- Stary, założę się z tobą o 50 zeta, że nie klepniesz łysego w glace.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi i klepie łysego w glace.
Łysy się odwraca, a koleś:
- Krzychu, to Ty? A nie... To przepraszam...
Łysy:
- Żaden Krzychu, ku.., dotknij mnie jeszcze raz to Ci przywale! - i się
odwraca.
Na to ten pierwszy koleżka do drugiego:
- Stary, świetnie to rozegrałeś, ale idę z tobą o 200 zeta, że go drugi raz
nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli sobie ten drugi i pac łysego w
glace.
Łysy zjeżony się odwraca, a koleś:
- Krzychu, no ku.., 8 lat w podstawówce, ze 3 lata w jednej ławce
przesiedzielismy, Krzychu, no nie pamiętasz mnie?
Łysy:
- Ku.., nie bylem w żadnej podstawówce, zaraz ci tak przypie.., że się
nie pozbierasz!
Zaczyna się podnosić, żeby wylutować kolesiowi, ale dziewczyna łapie go za
rękaw i mówi:
- No daj spokój, Józek, film jest, a Ty będziesz jakiegoś cieniasa bił, chodź
do pierwszego rzędu i ogladajmy...
Łysy niezadowolony idzie z dziewczyną do pierwszego rzędu, siadają. Pierwszy
koleś znowu do drugiego:
- Stary, naprawdę jestem pod wrażeniem, nieźle to wymysliłeś, ale idę o 1000,
że go trzeci raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi.
Idą do drugiego rzędu, siadają za łysym i koleś wali łysego w łeb. Łysy się
odwraca, na maksa napięty, a koleś:
- Krzysiu, to ja tam na górze jakiegoś łysego w glace napie..m, a Ty tu w
pierwszym rzędzie siedzisz!

[ Dodano: Czw 19 Paź, 06 ]
A ten jest jeszcze dluzszy no ale jak przeczytacie to sie zlejecie ze smiechu :super:

Przed bitwą pod Grunwaldem spotykają się obie armie.
Zadowoleni z tego, że się wzajemnie odnaleźli urządzają imprezkę.
W krzyżackim obozie wszyscy nawaleni, klina klinem popychają,
sytuacja trwa kilka dni.
Pewnego poranka budzi się Wielki Mistrz Ulryk von Jungingen
I odbierając podawaną mu flaszkę, pyta sługi:
- Co to my dzisiaj mamy?
- Dzisiaj ma być bitwa, Wielki Mistrzu...
- O k...a... - powiedział skacowany Mistrz przecierając twarz.
Gdy już po paru głębszych Mistrz zaczął kontaktować, doszedł
do wniosku, że zamiast wymordowywać się wzajemnie można by
wystawić do walki po jednym rycerzu z obu stron i wygra ta strona,
której rycerz zwycięży.
Nie będzie musiało tylu ginąć. Jak pomyślał - tak zrobił.
Wysłali więc kolesia z dwoma mieczami (czy dwóch gości z
jednym mieczem?) z poselstwem do Polaków. A tam... balanga na
całego! Trzeba znaleźć Jagiełłę! Po pewnym czasie odnaleźli go w
końcu nawalonego w stogu siana. Przystał na wszystko, co mu
powiedzieli...
Teraz trzeba wybrać odważnego do walki. Krzyżacy nie mieli z
tym większego problemu - wybrali oczywiście Zygfryda de Loewe -
najmężniejszego z mężnych. Był to rycerz z drewna nie strugany.
3,80 wzrostu, 2,40 w barach. Teraz trzeba znaleźć dla niego
konia. Niestety, jakiego by nie przyprowadzili, to albo się
załamywał albo Zygfryd kolanami o ziemie szorował...
Sytuacja beznadziejna. Na szczęście Wielki Mistrz miał znajomości u
Hannibala.
-Masz tu ode mnie tego słoniokonia - na pewno będzie dobry.
Rzeczywiście, teraz to Zygfryd nawet stopami ziemi nie dotykał.
Kolejny problem to miecz: szukają i szukają, ale żaden nie jest
dobry. Największy miecz jaki znaleźli w całych Prusach to
Zygfryd w trzech palcach trzymał! To przecież bez sensu!
Poszli więc do kowala, aby wykuł odpowiedni oręż. Kowal wykuł
odpowiednią zbroję dla Zygfryda. Zajebista płytówka -
pasowała jak ulał, zdobiona złotem i nader wszystko wytrzymała.
Zygfryd był gotowy do walki.
Tymczasem w obozie Polaków ten sam problem. Jagiełło szuka
ochotnika, ale nikt się nie zgłasza. Król postanawia wziąć
ich sposobem - polewa dodatkową porcję miodu (wiele razy).
Niestety, nawet totalnie nawaleni nie chcą walczyć. Jagiełło poszedł
do starego druha - Zawiszy Czarnego.
Niestety, ten nie był skory do opuszczania domu.
- Ubrudzę się tylko, jeszcze może mi się coś stać... Daj mi spokój!
Kolejny był Maćko z Bogdańca - ale ten również nie był chętny.
- Tu Jagienka na mnie czeka, a ja się będę gdzieś po jakiś
polach bitwy chędożył? Nie ma mowy!
Następny był Jurand - ale ten ma oczy wypalone! BEZNADZIEJA!
Załamany Król wziął sznur i poszedł do lasu się powiesić.
Idzie i nagle widzi: jakiś kurdupel - metr dwadzieścia - konus
taki, ubrany w marną skórzaną kurteczkę, z zardzewiałą szabelką u
pasa, opiera się o drzewo i napruty jak worek... spawa. U Króla
pojawiła się iskierka nadziei, takie małe światełko w tunelu.
Podchodzi i pyta, czy ten się zgodzi na walkę.
- No pewnie! - odpowiedział narąbany totalnie głos. Nie
był w stanie powiedzieć nic więcej.
Teraz trzeba go wyposażyć. I tu problem. Jakiego konia by
nie znaleźli, to dla małego Polaczka olbrzym. Nie utrzymałby go
nawet. Olali sprawę. Teraz miecz. Niestety, nawet najmniejszego
nie był w stanie unieść. Wyluzowali. Jeszcze zbroja. Ale jakiej
by nie przynieśli, to dla naszego bohatera jak dom wielka -
popijawy by mógł w środku urządzać. Dali se siana. Zostawili
mu tylko to co miał - cienką skórę i przerdzewiałą szabelkę. Na
koniec poprosili tylko o jedno:
- Po wszystkim możesz robić co chcesz, ale w dzień bitwy, na
Boga, przyjdź trzeźwy!
Słonce wzeszło, obie armie stoją naprzeciwko siebie.
Z szeregu krzyżackiego wyłania się wspaniały rycerz.
Ale gdzie Polak?...
Szukają go i szukają. W końcu znaleźli ? oczywiście nawalony
jak dzwonek. Mimo to tanio skóry nie sprzedamy. Cucą go i
wypychają. Na ugiętych nogach, zataczając się wychodzi na
pole bitwy. Naprzeciw niemu wielki Zygfryd de Loewe w błyszczącej
złotem zbroi, z nietęgim mieczem, na potężnym słoniokoniu.
Spina wierzchowca i rusza do ataku.
Pędzi z ogromną prędkością, ziemia drży pod kopytami słoniokonia,
drugie słonce błyszczy na złotej piersi Zygfryda
(wielki miecz zasłania to pierwsze).
Jagiełło wytrzeźwiał natychmiast i pojął co zrobił. "Ja pieprzę!
Przecież on zaraz zmiażdży naszego i wpadnie w nas - rozniesie
nas w puch. Jesteśmy już martwi!" - pomyślał zasłaniając twarz.
- W NOGI, ku??a, W NOGI! - krzyczy Król i wszyscy
uciekają gdzie popadnie.
Zygfryd de Loewe na swym słoniokoniu wpada na kurdupla Polaka
- huk, trzask, uniósł się tylko kurz i dym...
Wielki Mistrz podjeżdża na miejsce potyczki, aby pogratulować
swojemu zwycięstwa.
Kurz opada, a tu straszny widok: słoniokoń leży z obciętymi nogami,
paręnaście metrów dalej Zygfryd (całe piszczele ma pokrwawione),
a Polak stoi niewzruszony opierając się o szablę i mówi:
- Gdyby Król nie dał rozkazu "W NOGI", to bym cię, k...a, zapier....ł"
:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Awatar użytkownika
Head
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 42
Rejestracja: 30 sierpnia 2006, 13:41
Lokalizacja: Jasło

Re: Dowcipy.

Post autor: Head » 7 grudnia 2006, 20:21

Mama Jasia przychodzi do Urzędu Pracy.
Mama - Szukam pracy dla syna.
-Jaką szkołę skończył??
-Podstawową.
-Mam pracę za 3 000 zł jako murarz.
-Nie to za dużo Jasio będzie pić.
-To za 2 500zł jako pomocnik murarza.
-Nie... a nie ma czegoś za 600 zł??
-Ale to Jasio musiałby mieć wyższe...

Awatar użytkownika
bezdomny85
Guru
Guru
Posty: 167
Rejestracja: 15 listopada 2006, 09:35
Lokalizacja: Rugby ( dla niekumatych UK )
Kontakt:

Re: Dowcipy.

Post autor: bezdomny85 » 8 grudnia 2006, 07:19

Faceta bolały bimbały. Poszedł więc do lekarza, a ten skierował go na dalsze badania. Facet zrobił wszystkie badania i pędzi z powrotem do doktora. Po drodze zaczepia go znajomy:
- Dokąd się tak spieszycie??
- Do lekarza z wynikami.
- A co Ci jest - pokaż?
Facet daje kumplowi wyniki, tamten długo patrzy, myśli i mówi:
- Wiesz stary, jak by Ci to powiedzieć. Wyniki są straszne...
- Jak to?
- Popatrz: "OB" !
- A co to znaczy?
- Obciąć bimbały!
- Ojej, to straszne.
- To jeszcze nic! - Popatrz tutaj!: "Rh+"
- A to co oznacza?
- Razem z ch...em!!!

Awatar użytkownika
smokozord
Debiutant
Debiutant
Posty: 2
Rejestracja: 5 stycznia 2007, 20:36
Lokalizacja: KROSNO

Re: Dowcipy.

Post autor: smokozord » 5 stycznia 2007, 21:26

wpadl czarnuch do kanalu i koniec kawalu :super:

ODPOWIEDZ